czwartek, 10 kwietnia 2014

Liebster Award

Żeby było wiadomo co jest pięć ;)

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań.

Nominację otrzymałam od no_princess (http://nawiedzona-deskorolka.blogspot.com/). Straaasznie dziękuję! Naprawdę jestem zaskoczona i wdzięczna za docenienie mojego bloga. :*

No to teraz odpowiedzi:

1. Lądujesz na bezludnej wyspie. Przy sobie masz tylko walizkę. Co w niej jest? 
Mam nadzieję, że masa książek, żebym mogła zabić czas czytaniem. Myślę, że przydałoby się też jakieś jedzenie (ewentualnie jakieś przyrządy, które umożliwiłyby mi zdobycie czegoś samej), skusiłabym się też na taki sączek, który "wyciąga" wodę z drzewa. Jeszcze zapałki, koniecznie zapałki.

2. Książka, która najbardziej utkwiła Ci w pamięci to...
W sumie to nie dałabym rady wskazać konkretnego tytułu, ale ogólnie największe wrażenie robią na mnie wszystkie książki Nicholasa Sparksa i Andrzeja Pilipiuka.

3. Rzecz, której boisz się najbardziej to...
Nie mam jakiś typowych fobii, nie boję się pająków, ciemności itp. Wydaje mi się, że gdybym musiała już coś wybrać, to chyba byłaby to samotność i poczucie, że jestem zbędna.

4.Jako dziecko marzyło Ci się zostać...
Ile tego było... Co jakiś czas chciałam być kimś innym, ale chyba najczęściej mówiłam, że chcę być weterynarzem, bo od zawsze kocham zwierzęta.

5.Interesujesz się też innymi sportami niż siatkówka? Jeśli tak, to jakimi? Jakim klubom kibicujesz?
Generalnie to równie mocno jak siatkówkę kocham piłkę ręczną, nożną i koszykówkę. Trenuję głównie piłkę ręczną, czasem koszykówkę. Kibicuję:  Vive Targi Kielce (ręczna), Resovia Rzeszów (siatkówka) i FCB (piłka nożna).

6. Kolacja z Harrym Potterem, czy impreza z Son Goku?Z
decydowanie kolacja z Harrym.

7.Słodki, czy gorzki?
Słodki.

8. Czarny, czy biały?
Czarny.

9.Ile masz lat?
17.

10.Ulubiony klub siatkarski to..
.Resovia Rzeszów.

11. Jak oceniasz moje bloga?Bardzo mi się podoba. W skali od 1-10, 9.


Moje pytania:

1. Co jest Ci niezbędne do normalnego funkcjonowania każdego dnia?
2. Z jaką myślą najczęściej się kładziesz?
3. Największe Twoje pasje to...
4. Co sprawia, że jesteś dumna?
5. Piosenka, którą cały czas masz w swojej głowie to...
6. Co byś zrobiła, gdybyś dowiedziała się o zbliżającej się apokalipsie?
7. Twój ulubiony film i ulubiona książka to...
8. Co wprowadza Cię w zakłopotanie?
9. Jakim jednym słowem byś się opisała?
10. Jakie jest imię, które przywołuje u Ciebie najwięcej wspomnień?
11. Czy lubisz śnić? Jaki był Twój najpiękniejszy sen?


Nominuję:

http://this-is-my-body-and-soul.blogspot.com/
http://nicwspolnego.blogspot.com/
http://foreveroverjoyed.blogspot.com/
http://paczka-owocowejlandryny.blogspot.com/

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 9

Iwo siedziała na kuchennym blacie i rozmawiała przez telefon z Alice, kiedy zadzwonił dzwonek.
- Liz, muszę kończyć – powiedziała i ruszyła w stronę drzwi.
- Książe z bajki przyjechał? – zaśmiała się przyjaciółka po drugiej stronie linii.
- Bardzo śmieszne – wymamrotała Iv. – Lecę, miłej zabawy na imprezie.
- Nawzajem – odrzekła Al.
- Do zobaczenia – rzuciła na pożegnanie i rozłączyła się.
Iwona otworzyła i ujrzała opartego o framugę drzwi Kyle’a.
- Nie wiesz nawet jak miło cię widzieć – prawie wymruczał te słowa i pocałował ją namiętnie.
- Jezu – wydusiła z siebie dziewczyna kiedy ich usta się rozłączyły.
Chłopak uśmiechnął się zadowolony i pogłaskał Iwo po policzku. Zlustrował ją od stóp do głów i poruszył znacząco brwiami.
- Wyglądasz pięknie – znów ukazał rząd białych zębów.
- Dziękuję – spuściła wzrok na podłogę.
- Idziemy? – spojrzał na zegarek. – Czas nas nagli.
- Tak, tak – powiedziała. – Wychodzę, bawcie się dobrze! – krzyknęła do mamy i Adama siedzących najprawdopodobniej w salonie.
Jechali dokądś samochodem Kyle’a. Iwona znów nie wiedziała gdzie będzie miała miejsce ich randka, ale liczyła na jakiś romantyczny spacer, na przykład po plaży. Miała już dosyć jazdy samochodem, ostatnio spędzała w nim godziny. Na myśl o plaży przypomniał jej się Dan i dzień, w którym się poznali. Uśmiechnęła się na to wspomnienie. Tyle się tamtego dnia wydarzyło, pomyślała.
- O czym tak myślisz? – zapytał brązowooki.
- Wspominam sobie – odpowiedziała wymijająco.
Iv kompletnie nie wiedziała czemu, ale nie czuła nawet minimalnej potrzeby, żeby powiedzieć Kyleo’wi o Danielu i ich szybko rozwijającej się przyjaźni.
- Jak ci minął dzień? – zadał kolejne pytanie chłopak.
- Dużo się działo – uśmiechnęła się i machnęła ręką. – A tobie?
- Cały dzień spędziłem na próbie – westchnął i udał smutnego.
- Ojoj, musiało być ci ciężko – Iwona pogładziła go po dłoni .
- Yhym –  przytaknął i wystawił język.
Rozmawiali przez kilka minut o próbie Kyle’a. Dziewczyna słuchała z zaciekawieniem jak  z pasją w oczach mówił o tym  wszystkim. Odniosła wrażenie, że muzyka i ogólnie ten zespół to całe jego życie.
- Powiesz mi wreszcie dokąd jedziemy? – poprosiła błagalnie Iwo.
- Dowiesz się za jakieś 8 minut – mrugnął do niej.
- OK – fuknęła i złożyła ręce.
Patrzyła przez okno na drogę. Nie mogła się doczekać aż dojadą na miejsce. Byli w środku miasta, więc nie miała pojęcia gdzie Kyle ją zabiera, ale pragnienie romantycznej przechadzki musiało poczekać.
- Jesteśmy – zakomunikował brązowooki podekscytowanym tonem.
- Wreszcie! – ucieszyła się Iv.
Chłopak wyszedł z auta, otworzył jej drzwi i kiedy również stanęła na zewnątrz, złapał ją w pasie.
- Mam nadzieję, że ci się spodoba – zaczął – bo to wiele dla mnie znaczy.
- Powiedz po prostu o co chodzi, bo umrę z ciekawości! – złapała go za ręce.
- Zabieram ci na mój koncert – uśmiechnął się nieśmiało. – To znaczy nie taki „mój”, mojego zespołu.
- Genialny pomysł! – zapiszczała podekscytowana Iwo i pocałowała Kyle’a.
- To chodź – pociągnął ją za rękę – idziemy na backstage.
- Wolę zejść na widownię – rzekła dziewczyna. – Oczywiście jeśli to nie problem.
- Nie, skąd – odpowiedział.
- To lecę ustawić się w kolejce – ruszyła w stronę drzwi klubu.
- Em, słońce! – krzyknął za nią brązowooki. – Może bilet się przyda?
- W sumie to możesz rację – zaśmiała się.
Chłopak poleciał gdzieś na tyły budynku i wrócił po kilku chwilach z kawałkiem papieru w ręce.
- Proszę – wręczył Iv wejściówkę i cmoknął ją w policzek. – Baw się dobrze.
- Na pewno będę.
- Po występie czekaj przed klubem.
Dziewczyna doczepiła się do jakiś ludzi z przodu, żeby nie czekać zbyt długo. Wiedziała, że to nie fair w stosunku do osób czekających godzinami w tej gigantycznej kolejce, ale to była wyjątkowa sytuacja. Koniec końców, nie codziennie twój chłopak zabiera cię na swój koncert w ramach randki, racja? Ktoś powiedziałby, że to głupie usprawiedliwienie, ale prawda była taka, że Iwona na ogół nie robiła takich rzeczy, a mimo tego nawet w tamtej chwili nie czuła się z tym ok.
Wreszcie ochrona zaczęła wpuszczać do klubu. Iwo zostawiła w samochodzie wszystkie rzeczy, więc weszła do środka nie martwiąc się o torebkę, czy telefon. Dobrze się bawiła w klubie, poznała kilka osób, niektórym nawet podała swój numer telefonu. Bardzo podobał jej się supportujący Bastille zespół, ale nie zapamiętała nazwy.
Band zgrał ostatni kawałek, podziękowali fanom i zapowiedzieli grupę, dla której Iwona się tutaj pojawiła.
- A teraz gorące oklaski dla Bastille! – wykrzyknął organizator.
Tłum zaczął szaleć, kiedy chłopcy po kolei wchodzili na scenę. Iv oniemiała gdy zobaczyła Dana stojącego przy mikrofonie. Nie mogła w to uwierzyć. Ta sytuacja była strasznie dziwna.
Smith mówił coś, ale ona nic nie zrozumiała, tylko stała z otwartą buzią dalej niedowierzając. Po kilku chwilach w miarę się otrząsnęła. Postanowiła oddalić od siebie myśli ich późniejszego spotkania i miło spędzić wieczór.
Razem z innymi ludźmi przez niemal dwie godziny skakała, tańczyła i krzyczała w niebogłosy. Nawet znała słowa do kilku piosenek, które kiedyś tam słyszała w radiu.
Po koncercie razem z fanami czekała przed klubem na chłopców. Stanęła gdzieś z tyłu, nie potrzebowała autografów, ani też nie chciała zostać staranowana. Minęła jakaś godzina i tłum był już bardzo mały, więc Iwona podsunęła się do zespołu. Kyle ją zauważył, pożegnał się z przybyłymi, powiedział coś do jednego z członków zespołu i przywołał ją gestem ręki.
- Jak ci się podobało? – zapytał brązowooki z ciekawością.
- Było wspaniale, naprawdę! – uśmiechnęła się.
- Cieszę się, że dobrze się bawiłaś – przytulił ją.
- Niee! – odepchnęła go. – Żadnych zbliżeń dopóki nie weźmiesz prysznica, strasznie śmierdzisz.
Chłopak zaczął się śmiać.
- Chodź, poznasz resztę.
- Ok – wymamrotała i spuściła głowę.
Iwo miała ochotę uciec stamtąd. Nie chciała niekomfortowych sytuacji. Nie miała jednak innego wyjścia i podążała za Kylem. Na szczęście wszyscy się rozeszli, więc przynajmniej nikt nie będzie im przeszkadzał.
- Chłopcy, chłopcy! – krzyknął do nich, żeby zwrócić ich uwagę. – To jest Iwona, moja.. – zająknął się – dziewczyna.
- Czeeeść – jeden z nich podbiegł do niej i przytulił. – Jestem Chris, ale mów mi Woody – przedstawił się.
- Miło cię poznać – uśmiechnęła się i wygramoliła z jego uścisku. – Znowu te piękne zapachy.
- Will – podszedł do niej kolejny chłopak i posłał serdeczny uśmiech.
Dan stał z tyłu i patrzyła na swoich przyjaciół kolejno witających się z dziewczyną. Nie bardzo wiedział jak ma się zachować w tej sytuacji i liczył na jakiś ruch ze strony pozostałych.
- A ten z tyłu – zaczął Kyle – o tam – wskazał palcem na Smitha – to…
- Dan – dokończyła za niego Iv. – My się już znamy.
- Tak – wydukał chłopak i podszedł do niej. – Miło cię widzieć.
- Ciebie też.
- Ktoś mi wytłumaczy o co chodzi? – zapytał brązowooki zdezorientowany, ale nie zły. – Chyba coś mnie ominęło.
- Poznaliśmy się na moich urodzinach – zaczęła opowiadać Iwona.
- Okazało, że jestem kuzynem jej najlepszej przyjaciółki, więc zabrała mnie na tą imprezę – uśmiechnął się nieśmiało – no i tak wyszło.
Zapadła chwilowa cisza. Iwo z jednej strony czuła się dziwnie, ale z drugiej trochę jej ulżyło.
- Ok, rozumiem – rzucił Kyle.
- Jak to dobrze mieć znajomych w LA, nie? – Dan szturchnął chłopaka w żebra.
- Tak – zaśmiał się. – No to co, jedziemy do nas na afterparty, prawda?
- Pewnie! – krzyknął Woody.
- Nareszcie jakiś dobry pomysł! – klasnął Will. – Potrzebuję piwa.
- Dan, jedziesz ze mną i Iv? – zapytał Simmons.
- Ok – wzruszył chłopak ramionami w odpowiedzi.
- To my najpierw zajedziemy do sklepu – oznajmił Woody. – Dołączymy do was w hotelu.
- W porządku – zgodził się Kyle. – Chodźmy – zwrócił się do Iwony i Daniela.
Wsiedli do samochodu, Dan zajął miejsce z tyłu, dziewczyna z przodu, a Simmons za kierownicą.
Chłopcy rozmawiali jak gdyby nigdy nic się nie stało. Iwonie kamień spadł z serca, bo nie chciała, żeby ta dwójka się pokłóciła z jej powodu. Zastanawiała się jak to wszystko się poukłada, ale postanowiła pozostawić to przeznaczeniu.
- A ty? – usłyszała pytanie Dana.
- Słucham? – zapytała wyrwana z zamyślenia.
- Ktoś tu znów się zamyślił – wzruszył brwiami. – Pytałem czy tak jak ja jesteś za pizzą, czy jak Simmons, za chińskim żarciem.
- Dostosuję się – uśmiechnęła się. - Ale mam wielką ochotę na chipsy!
- Dobry pomysł! – wykrzyknął Smith. – Zaraz napiszę do Willa.
Dojechali pod jakiś hotel, w którym zatrzymał się zespół. Budynek był ogromny, przytłaczający i bardzo jasno oświetlony.
- Jak ci się podoba? – Kyle objął ją w pasie.
- Rzadko nocuję w hotelach, więc nie mam porównania, ale za pieniądze na światła dałoby się wybudować jakiś dom.
- Ja byłem za wynajęciem mieszkania czy coś, ale chłopcy stwierdzili, że za dużo do załatwiania – rzucił Daniel i wszedł do budynku.
- To, że jesteśmy tu przez 2 tygodnie nie zmienia faktu, że to głupi pomysł – podsumował Kyle, gdy zrównali się ze Smithem. – Poza tym tak jest łatwiej.
- Jak uważasz – machnął ręką w odpowiedzi.
Iwona podążała za chłopakami i słuchała ich rozmowy. Kiedy ich trójka szła przez hol, recepcjonistka rozmarzonym wzrokiem podążała za Danem, poza tym chyba zapomniała o oddychaniu z wrażenia. On w ogólnie nie zwrócił na nią uwagi i szedł dalej patrząc przed siebie.
- Idę wziąć prysznic – poinformował Kyle, gdy weszli do pokoju i udał się do łazienki.
- Ok – rzuciła Iv i uśmiechnęła się do niego.
- Więc? – zaczął niebieskooki.
- Tak? – odpowiedziała pytaniem na pytanie dziewczyna.
- Ty i Kyle? – uśmiechnął się, a Iwo miała wrażenie, że dojrzała cień smutku w tym uśmiechu.
- Tak wyszło – wymamrotała.
- Nie mogę uwierzyć w to wszystko – położył się na łóżku i spojrzał na sufit. – To jest tak cholernie dziwna sytuacja.  Jak ja i Kyle mogliśmy się w ogólnie nie spotkać na tych urodzinach. Jakim cudem to wszystko tak się skomplikowało. I dalej nie dociera do mnie, że nie wiedziałaś o zespole i w ogóle – zaczął się śmiać.
- Nie musisz mi tego tłumaczyć – Iwo położyła się koło niego. – Ja sama się jeszcze w tym nie odnalazłam, ale mam nadzieję, że jakoś to wszystko ogarniemy.
- Jasne, ale obiecaj mi jedno – spojrzał Iwonie w oczy. – Nasza przyjaźń, jakkolwiek miałaby wyglądać, przetrwa. Jesteś jedną z 3 dziewczyn, w których towarzystwie nie czuje się nieswojo.
- Ja też bardzo bym chciała, żeby ta znajomość trwała jak najdłużej – posłała mu szeroki uśmiech. – Ja też świetnie czuję się w twoim towarzystwie .
Leżeli na tym łóżku przez jakieś 10 minut bez słowa. Dopiero Simmons wychodzący z łazienki przerwał ciszę.
- Co za ulga – westchnął.
- No to teraz moja kolej na prysznic – zakomunikował Dan i zniknął za drzwiami.
- I jak? Teraz dostanę całusa? – wzruszył brązowooki brwiami i podszedł wolnym krokiem do Iwo.
- Skoro już jesteś czysty… - rzekła i podeszła do niego.
Ich usta złączyły się w pocałunku. Iv po prostu się rozpływała, kiedy Kyle w taki sposób błądził językiem. Gdy oderwała się od niego, chłopak ją przytulił i stali tak przez dłuższą chwilę.
- Iv? – zaczął niepewnym głosem.
- Hmmm?
- Naprawdę bardzo cię lubię i chciałbym, żeby to co jest między nami miało szanse na przetrwanie.
- Ja też – uśmiechnęła się smutno. – Ale nie wiem jak mamy to ciągnąć skoro wyjedziesz – siadła na łóżku i spojrzała mu w oczy. – Od naszego pierwszego pocałunku odrzucałam od siebie myśl o tym, że jesteś tu tylko w trasie i  za jakiś czas wyjdziesz, ale dziś sobie uświadomiłam jak wiele kilometrów nas dzieli i… - przerwała. – Jak ty to sobie wyobrażasz? Ciężko nam będzie przepływać Atlantyk każdego dnia.
- Mam nadzieję, że jakoś sobie z tym damy radę – uśmiechnął się smutno i kucnął przed Iwo.
- Ile jeszcze będziecie w LA?
- Do końca tygodnia – westchnął.
- Czyli 5 dni? – głos jej się załamał.
Iwona wstała z łóżka i wyszła na balkon.
- Pojedź z nami w trasę – powiedział Kyle.
- Co? – dziewczyna odwróciła się i spojrzała na niego jak na idiotę.
- Będziemy w Ameryce jeszcze przez miesiąc, wakacje kończą się za półtorej miesiąca, więc może dasz radę to wszystko pogodzić.
- Zwariowałeś.
- Nie! Mówię serio – kontynuował Simmons. – Przemyśl to, proszę cię.
- Ok, tyle mogę obiecać – uśmiechnęła się. - Chodźmy do środka.
Dziewczyna udała się do kuchni, wyjęła sobie piwo z lodówki i usiadła na blacie.
- Widzę, że sama się obsłużyłaś? – rzucił Dan, który poszedł w jej ślady i z butelką piwa w ręce zasiadł naprzeciwko niej.
- Gdzie Kyle? – zapytała.
- W salonie, ogląda telewizję.
- Ok – odpowiedziała i pociągnęła kolejny łyk.
- Jesteśmy! – wykrzyknął Woody.
- Mamy chipsy i pizzę no i piwo, więcej piwa – zakomunikował Will.
- Taak! Jedzenie! – Dan cały w skowronkach pobiegł do drzwi.
Iwo uśmiechnęła się i podążyła za nim wzrokiem. Po kilku minutach do kuchni wszedł Will. Włożył zakupy do lodówki i szafek, po czym również poczęstował się piwem i oparł o framugę drzwi.
- Co tu robisz? – uśmiechnął się.
- Delektuję się – kiwnęła butelka w jego stronę.
- Och, rozumiem – kiwnął głową. – Na pewno wszystko ok? – dodał po chwili.
- Mam po prostu mętlik w głowie- wymamrotała Iv. – To nic takiego.
- A jednak siedzisz tu sama, a nie z resztą – uśmiechnął się. – Możesz mi powiedzieć, jeśli chcesz. Obiecuję, że nikomu nie powiem – przyrzekł z ręką na sercu.
- Chodzi o Kyle’a.
- Mhm?
- Naprawdę go lubię i uświadomiłam sobie dzisiaj że za kilka dni wyjedzie, a on zaproponował mim żebym pojechała z wami w trasę. Teraz nie mam pojęcia co zrobić – powiedziała zrezygnowana.
- Cóż, to twoja decyzja, ale moim skromnym zdaniem powinnaś jechać z nami, lepiej się poznacie i w ogóle. Jeśli coś pójdzie nie tak, to wrócisz do domu wcześniej. Do niczego cię ta decyzja nie zobowiązuje.
- Może i masz rację…– rzekła Iwona.
- Poza tym myślę, że przyda nam się dziewczyna w trasie – zaśmiał się chłopak. – Dobra, chodźmy do nich i rozkręćmy tą zabawę.
- Ok – zgodziła się i razem ruszyli do salonu.
- Wreszcie są! – wykrzyknął Woody, gdy zobaczył Iwonę i Willa w drzwiach.
- Co tam? – zapytał Kyle, kiedy Iwo rzuciła się koło niego na kanapę.
- Nic nowego – uśmiechnęła się.
- Obejrzyjmy jakiś film – poprosił Dan.
- Ja jestem za – przytaknął Wood.
- Ale komedię – zarządził Will.
- Mhm, teraz tylko się na jakąś zdecydować – dorzucił Simmons.
- Shrek? – zaproponowała dziewczyna.
- Tak! – Woody aż krzyknął z entuzjazmu.
Wsypali chipsy do misek, otworzyli kartony z pizzą i postawili na stole tyle butelek piwa, ile się zmieściło. Włączyli film i w sumie chyba nikt poza Woodem go nie oglądał. Wszyscy rozmawiali, śmiali i opróżniali butelkę za butelką. Dan i Kyle zrobili sobie zawody kto więcej wypije, Iwo nie pozostała im dłużna i również dołączyła do zabawy. Will tylko patrzył na to z boku i śmiał się z nich.
Dziewczyna spędziła genialnie. Mimo braku tańców i faktu, że była tam jedyną dziewczyną czuła się świetnie. Bardzo polubiła chłopców i sposób w jaki się bawili.
Gdy czuła się już nazbyt pijana, ułożyła się wygodnie w fotelu i odpłynęła

wtorek, 25 marca 2014

Witam!


Po pierwsze: Przepraszam, że tak długo musicie czekać na następne rozdziały.
To nie jest tak, że nie mam weny, bo mam masę pomysłów. Nie mam po prostu kompletnie kiedy pisać. Wybrałam sobie chyba najgorszy moment na założenie tego bloga. Będę się starała dodawać te rozdziały zdecydowanie częściej. Jeszcze trochę i będę miała więcej czasu, żeby pisać (mam nadzieję). Liczę, że mi to wybaczycie i nie zniechęcicie się do oczekiwania!
Pozdrawiam! 
_______________________________________________________

Oh never leave me out
I’m standing by the sidelines

piątek, 14 marca 2014

Rozdział 8

Ze snu Iwonę wyrwał dzwonek telefonu.
- Halo? – odebrała zaspanym głosem.
- Obudziłam cię? – odezwała się Alice po drugiej stronie linii.
- Tak jakby.
- Przynajmniej nie zmarnujesz znowu połowy dnia – rzuciła Al.
- Lubię długo pospać, mam wolne, więc korzystam – broniła się Iv. – Co się stało, że dzwonisz do mnie o – spojrzała na zegarek – 8:12?! Co ci do głowy strzeliło, żeby mnie ściągać z łóżka o tej porze?!
- Masz ochotę na śniadanie?
- No dobra i tak już nie zasnę.
- Ok, będę za jakąś godzinę – powiedziała z entuzjazmem i rozłączyła się.
Iwo przeciągnęła się i jeszcze chwilę leżała na łóżku.
Wróciła myślami do wczorajszej wizyty Simmonsa i uśmiechnęła się na tą wizję. Coraz bardziej go lubiła, był naprawdę wspaniałym facetem. Przypomniała sobie o ich dzisiejszym spotkaniu. Nie mogła się na nie doczekać, krótko się znali, ale mimo to dziewczyna uwielbiała spędzać z nim czas. Każda chwila była cudowna i warta zapamiętania.
Wstała, udała się do łazienki i wzięła szybki prysznic. Stanęła przed lustrem owinięta ręcznikiem i zastanawiała się co zrobić z włosami. Postanowiła spiąć je w wysokiego kucyka. Nałożyła na twarz trochę fluidu i pudru, po czym pomalowała delikatnie rzęsy.
Wróciła do pokoju, otworzyła szafę i zaczęła się zastanawiać nad wyborem ubrań. Po chwili namysłu wybrała czarną spódniczkę z wysokim stanem i ciemnozieloną, zwiewną koszulę. Ubrała się szybko i zeszła na dół, do kuchni.
- Cześć słońce – uśmiechnęła się do niej mama.
- Hej mamo.
- Co się stało, że ty tak wcześnie na nogach? – zapytała zdziwiona mama.
- Alice – wysyczała jej imię.
- I wszystko jasne. Tak w ogóle, to miły ten twój przystojniaczek – mrugnęła do swojej córki kobieta.
- Taa, wiem – odpowiedziała Iv lekko zmieszana, a na jej twarzy pojawiły się delikatne rumieńce.
- Czemu się krępujesz? Jesteś dorosła, chyba już nic nadzwyczajnego w tym, że rozmawiamy o facetach.
- Niech ci będzie – rzuciła dziewczyna.
- A jaki on troskliwy – zawstydzała ją dalej mama. – Widziałam z jakim wysiłkiem niósł cię po tych schodach, ale nie poddawał się. Szkoda mi się chłopaka zrobiło. Nie jesteś taka leciutka, na jaką wyglądasz.
- Mamo! – udała urażoną.
- Oj, nie gniewaj się – wystawiła język. – Dla mnie zawsze będziesz najpiękniejsza.
- Dzięki – podeszła do mamy i ją uściskała.
- Masz moje geny, musisz być śliczna – zażartowała kobieta.
- Zgadzam się w stu procentach – odpowiedziała Iwo. – Mamo?
- Tak?
- Gdzie jest Adam?
- Nie wrócił na noc – mruknęła. – Napisał tylko, że śpi u Hannah, bo stwierdził, że oboje musimy sobie wszystko przemyśleć i chce mi dać trochę czasu.
- Co przemyśleć? – zapytała łagodnie. – Mamo, co w ogóle zaszło?
- Sama już nie wiem, wszystko się skomplikowało – mama wzruszyła bezradnie ramionami.
- Wszystko będzie dobrze – Iwona pocieszała ją gładząc po plecach.
- Myślisz, że powinnam zrobić jakąś kolację, albo coś w tym stylu. Może lepiej nam się będzie rozmawiało… - zapytała córki ze słabym uśmiechem.
- Absolutnie. To nawet nie wchodzi w grę. Jesteś niezależną kobietą, jesteś piękna, pewna siebie i kochaną matką, a nie kurą domową. Nie powinnaś się przed nim płaszczyć. To nie chodzi o to, że go nie lubię, ale naprawdę nie jesteś od niego w żadnym stopniu zależna. Po prostu sobie wszystko wyjaśnijcie. Ale pamiętaj, bądź stanowcza, bez względu na to jak bardzo poszkodowanego będzie zgrywał – Iwo powiedziała pewnym, ale delikatnym głosem  i przytuliła swoją mamę ponownie.
- Postaram się – rzekła słabym głosem.
- Powiesz mi w ogóle o co wam poszło?
Kobieta spojrzała na Iv z podziwem. Była dumna  ze swojej córki. Westchnęła i spuściła wzrok.
- Okazało się, że Adam ma córkę, a jego była to alkoholiczka – głos jej się łamał.
- To, że ma dziecko to chyba nic tak strasznego, prawda? A co do jej matki, to takie rzeczy się przecież zdarzają.
- Nie, wcale mi o no nie przeszkadza. To nie ono doprowadziło do kłótni, tylko pewna sytuacja – znów przerwała.
- Usiądź, dobrze? – usadziła mamę na krześle i zaczęła gładzić ją po kolanie.
- Nie wiem po co Adam mówił tej kobiecie gdzie jest. Przecież to nie jest nic, co powinno ją obchodzić – zaczęła mama. – Matka jego córki przyszła do domu Hannah i zaczęła walić w drzwi. Nie wiedziałam kto to, więc poszłam otworzyć, bo byłam najbliżej wyjścia. Była strasznie pijana, z trudem trzymała się na nogach. Ona, ona zaczęła coś wrzeszczeć o Adamie, wyzywała go. Moje oczy zwróciły się ku tej dziewczynce. Ten babsztyl ciągnął ją za rękę – wzdrygnęła się na to wspomnienie. - To biedne dziecko było całe zapłakane i brudne. Nie wiedziałam co mam robić. Stałam jak oniemiałam, dałam radę tylko zawołać Adama. On przybiegł i zaczął na nią krzyczeć, ona zaczęła wykrzykiwać, że jestem jego „nową suką” , że znalazł sobie kolejną – mamie znów zaczął się łamać głos. – Adam podszedł do niej i popchnął na trawnik, kazał jej się wynosić, a ja stałam i nic nie mówiłam – po jej twarzy zaczęły spływać pojedyncze łzy. – Nie rozumiem, jak on mógł tak się zachować wobec tego dziecka?  Jego własnej córki, która wyglądała jak bezdomna? To biedne stworzenie po prostu stało i pojękiwało, nawet nie patrzyła na swoich „rodziców”. Po całym zajściu ja i Adam weszliśmy do domu. Od razu udałam się do sypialni. Nie chciałam z nim rozmawiać. On przyszedł później do mnie i zaczął przepraszać. Powiedziałam mu, że nie chcę go znać, że nie chcę być z kimś kto tak traktuje innych i wypina się na własne dziecko. Adam się zdenerwował i nie odzywał się do mnie, a ja nie miałam zamiaru przerywać tej ciszy. Wróciliśmy do domu, on znowu zaczął temat, ja powtórzyłam to co już wcześniej ode mnie usłyszał i dodałam kilka przykrych słów, po czym wyszedł. Od tamtego momentu nie odezwał się słowem, no poza tym SMSem – zakończyła i schowała głowę między rękami.
- Mamo, to straszne – odpowiedziała Iwo, nie mogła uwierzyć w tą historię. – Połóż się, ok? – zaprowadziła mamę do salonu, położyła na łóżku i przykryła kocem. – Posłuchaj, wszystko się jakoś ułoży, w ogóle się tym teraz nie przejmuj. Może ta cała sytuacja to pomyłka, nie wiem. Poczekaj, Adam wróci i wszystko sobie wyjaśnicie. Może ma jakieś sensowne wytłumaczenie. Nic go nie usprawiedliwia, ale każdego czasem ponosi, tak? Najprawdopodobniej nie chciał, żebyś kiedykolwiek była czegoś takiego świadkiem i dlatego był taki agresywny.
- Dobrze – rzekła cicho mama. – Kocham cię, dziękuję – uśmiechnęła się delikatnie.
- Ja ciebie też – pocałowała ją w policzek i wróciła do kuchni.
Usiadła na krześle i zaczęła myśleć o tym co powiedziała jej matka. Ne mogła w to wszystko uwierzyć, historia jak wyrwana żywcem z filmu. Miała nadzieję, że ten facet jakoś się z tego wszystkiego wyplącze, a jego wytłumaczenie będzie miało ręce i nogi. Była na Adama po prostu wściekła. Powiedziała mu kiedyś, że jeśli skrzywdzi jej mamę, to gorzko tego pożałuje. Zarzekał się wtedy, że przy nim uśmiech jej z twarzy nie zejdzie.
Kłamca i cham, pomyślała Iwo.
Patrzyła na ogród i wróciła myślami do tego dziecka. Co ta biedna dziewczynka musiała przeżywać?
Nagle zaczął dzwonić jej telefon.
- Już jestem pod domem, czekam – oznajmiła Aice i zaraz potem zakończyła połączenie.
Iwona założyła czarne converse, wzięła torebkę z korytarza i wyszła. Zamknęła za sobą drzwi, po czym ruszyła w stronę samochodu.
- Dobra, powiesz mi wreszcie co się stało? – przerwała po około dziesięciu minutach ciszę Al.
Jechały do kawiarni na śniadanie. Często jadały na mieście, bo same nie lubiły gotować.
- Nic takiego po prostu myślę – uśmiechnęła się słabo wyrwana z zamyślenia Iv.
- Dimitrova, albo mówisz co jest, albo wyciągnę to z ciebie siłą – blondynka spojrzała na przyjaciółkę wyczekująco. – Kto jak kto, ale ja cię dobrze znam i kłamać to ty zdecydowanie nie potrafisz.
Iwona uśmiechnęła się ponownie i opowiedziała Alice całą historię, którą usłyszała od mamy.
- O cholera – podsumowała Al.
- Tak, to jakaś masakra. Nie wiem co dalej będzie między nimi. Uspokajałam moją mamę i tak dalej, ale nie wiem co Adam ma na swoje usprawiedliwienie.
- Historia jak z jakiegoś filmu kryminalnego.
- O tym samym pomyślałam – rzuciła Iwo.
- Musicie coś zrobić z tym dzieckiem. Nie możecie tak tego zostawić – powiedziała blondynka i zjechała na parking pod ich ulubioną knajpą.
Dziewczyny weszły do środka i zajęły miejsce przy stoliku.  
- Tak wiem. Tej dziewczynki nie mogę wymazać z pamięci. Mama nie powiedziała ile ta mała ma lat, ale chyba nie więcej niż 10 – rzekła Iv.
- W jaki sposób ta cała sytuacja z jej mamą i Adamem odbije się na jej późniejszym życiu. Jak to dziecko ma funkcjonować? – mówiła z niesmakiem Alice.
- Nie rozmawiajmy już o tym – zamachała rękoma Iwo. – Zobaczymy jak to się poukłada.
- Racja.
Przyjaciółki złożyły zamówienie. Iwona wzięła sobie tylko dużą kawę, całkiem straciła apetyt.
- Jak tam Matty? – zapytała i poruszała znacząco brwiami.
- Właśnie o to chodzi, że dobrze – powiedziała blondynka z dziwnym wyrazem twarzy.
- No masz rację, coś tu nie pasuje!
- Po prostu dziwnie się czuję. Tyle czasu miałam go gdzieś, unikałam go i tak dalej, jedna rozmowa i bum! –  klasnęła w ręce - mam motylki w brzuchu jak tylko go widzę.
- Może po prostu nigdy nie chciałaś dopuścić do siebie myśli, że na niego lecisz.
- Nie wiem już sama – mruknęła Al.
- Skoro jest między wami jakieś uczucie i dobrze się dogadujecie, to zdecydowanie powinnaś dać mu szansę. Mam wrażenie, że coś z tego będzie – rzekła szczerze Iwona.
- Zobaczymy – uśmiechnęła się dziewczyna. – On jest taki słodki, nie wiem jak mogłam tak go zbywać.
- Ha! Nie wierzę – krzyknęła Iv. – Alice mówi o takich rzeczach na głos!
- No cóż, ludzie się zmieniają – mrugnęła blondynka. – A co u ciebie? Kręcisz z moim Danem, co?
- Nie! Jesteśmy tylko znajomymi. Jest naprawdę w porządku, no i przystojny, ale nie patrzę na niego w sposób, który sugerujesz – broniła się Iwo.
- Dlaczego?! – przyjaciółka zrobiła dziwaczny grymas. – Ty jesteś wolna, on też, podobacie się sobie…
- No właśnie nie do końca jestem wolna – przerwała jej Iwona z uśmiechem.
- Słucham?! – zakrztusiła się jedzeniem dziewczyna.
- Kyle, wysoki, brązowooki, najbardziej uroczy facet, jakiego znam i do tego szarmancki – Iv lekko się rozmarzyła, kiedy go opisywała. – Poznałam go na urodzinach.
- I ja nic nie wiem? – Al udała obrażoną. – Ty jędzo!
- Przepraszam! Po prostu nie było kiedy – roześmiała się.
- Dobra, wybaczam. Czekam na szczegóły.
Iwona opowiedziała Liz o ich spotkaniach dosyć obszernie. Nie pominęła też tego, że kolana jej miękną przy każdym kolejnym pocałunku.
- Hmm, powiem ci, że jestem pod wrażeniem – rzekła blondynka z aprobatą. – No i przede wszystkim dumna.
- Dzięki – wystawiła język Iwo.
- To kiedy się widzicie?
- W zasadzie to – spojrzała na zegarek, 11:02 – za jakieś 6 godzin.
- Romantyczna kolacja przy świecach? – dopytywała się Alice.
- Sama nie wiem, to ma być niespodzianka – dziewczyna upiła łyk kawy.
- Ooo – westchnęła Al . – Zrób się na bóstwo! Koniecznie!
- Zrobię co w mojej mocy.
Dziewczyny rozmawiały jeszcze kilka godzin, spacerowały po pobliskim parku.  Iwonie brakowało takich wypadów. Ostatnio żadna nie miała czasu, a dla nich tydzień bez siebie to męka.
Liz po spotkaniu odwiozła przyjaciółkę. Iwona weszła do środka, zdjęła buty i ruszyła w głąb domu. Usłyszała rozmowę.
Czyżby Adam wrócił? Pomyślała.
Pierwsza myśl jaka przeszła jej przez głowę, to pobiec do swojego pokoju, żeby im nie przeszkadzać, ale z drugiej strony chciała zamienić kilka zdań z facetem swojej mamy.
- Iwona? – usłyszała głos Adama.
- Tak, to ja – krzyknęła Iwo.
- Możesz pozwolić do salonu? – zapytał łagodnym głosem, którego jeszcze chyba nigdy nie użył.
- Ok? – odpowiedziała niepewnie.
- Mamy do ciebie pytanie – rzekła mama.
Iv usiadła obok niej na kanapie i złapała ją za rękę. Czekała na ciąg dalszy.
- Ok, ale już wszystko między wami w porządku? – zadała ostrożnie pytanie.
- Tak – odpowiedziała mama ze szczerym uśmiechem.
- Tak, koniec z tajemnicami i kłamstwami – zawtórował jej Adam z równym entuzjazmem w głosie.
- Cieszę się – odrzekła dziewczyna.
Mówiła to całkiem szczerze, bo mama znów tryskała. Ich relacja co prawda bardzo szybko wróciła do porządku, ale postanowiła zachować to dla siebie.
- Chciałem cię przeprosić – rzucił Adam.
- Mnie? – Iv nie kryła zaskoczenia.
- Za to w jaki sposób cię traktowałem i jak strasznie się do ciebie odnosiłem. Moje zachowanie było naprawdę koszmarne, nie miałem do tego prawa. Jesteś dorosła i nie moim zadaniem jest wychowywanie cię. Byłem chyba – przerwał – zazdrosny o mamę. Nie wiem dlaczego. Wiem, że zmarnowałem dużo czasu, ale mam nadzieję, że mi wybaczysz i nasza relacja będzie normalna – jego słowa były autentyczne, widziała to po jego twarzy.
- To nie tylko twoja wina – odpowiedziała z lekkim uśmiechem. – Ja też nie zachowywałam się w stosunku do ciebie za grzecznie i kulturalnie. Więc przyjmuję przeprosiny i ja też przepraszam.
- Mam nadzieję, że to nie będzie dziwne – wymamrotał i przytulił Iwo.
- Trochę jest, ale może trzeba to przećwiczyć – odrzekła, roześmiała się i odwzajemniła uścisk.
- Czy ja śnię? – krzyknęła mama i podeszła do nich. – Rodzinny uścisk!
- Ale to już jest lekka przesada – rzekła dziewczyna i wycisnęła się spomiędzy nich. – Dobra, ale co to było za pytanie.
- Z tego co wiem mama już opowiedziała ci wszystko o tej sytuacji u Hannah – zaczął Adam.
- Tak.
- Więc wiesz też o mojej córce.
- Tyle co nic, ale owszem – odpowiedziała niepewnie Iv.
- Twoja mama poparła mój pomysł, ale chciałem też poznać twoje zdanie – mówił dalej.
- Adam, proszę cię, do rzeczy – ponagliła go, ale dla odmiany miłym głosem.
- Chciałbym, żeby Megan, tak ma na imię moja córeczka, z nami zamieszkała.
- Tutaj?
- Tutaj.
- Jestem jak najbardziej za! – uśmiechnęła się ciepło.
- Naprawdę? – niedowierzał mężczyzna.
- Myślałeś, że się nie zgodzę? Po tych wszystkich miłych słowach? – szturchnęła go w żebra. – A tak między nami, to nie miałabym nic przeciwko, nawet gdybyś nie był taki miły.
- Cieszę się, serio – znów ją objął. – To wiele dla mnie znaczy.
- Lubię uszczęśliwiać ludzi – rzuciła – ale za dużo tych czułości, nie sądzisz? Jeszcze chwila i zacznę do ciebie mówić „tato”.
- Chyba masz rację – zaśmiał się.
Iwona czuła się świetnie słysząc jego szczery śmiech. Miała nadzieję, że teraz już będzie normalnie, że nikt nie będzie się żarł, że może wreszcie choć trochę będą przypominać rodzinę.
- Koniec świata chyba jest blisko – zażartowała mama, ocierając łzy szczęścia.
- Jak się kłócimy to źle, jak się przytulamy też niedobrze – rzekł Adam i objął mamę.
- No dokładnie! – zawołała dziewczyna.
- Teraz jest wspaniale – powiedziała mama.
- No to co? Wreszcie będę miała siostrę? – uśmiechnęła się Iv i padła na fotel.
Rozmawiali przez jakiś czas, głównie o Megan. Kiedy przyjedzie itp. Adam dużo o niej opowiadał. W jego głosie było słychać czułość. Iwo wiedziała już, że ten facet działał u swojej siostry pod wpływem emocji, bo wypowiadał się o małej w taki sposób, że nikt by nie powiedział, że może on ją skrzywdzić. W pewnej chwili zaczął dzwonić telefon.
- To mój – zakomunikowała Iwo. – Przepraszam, muszę odebrać – rzuciła i wyszła z salonu. – Halo?
- Miło słyszeć twój głos – powitał ją Kyle.
- Cześć, twój też.
- Pamiętasz o tym, że za 3 godziny będę po ciebie?
- Jak mogłabym zapomnieć – odpowiedziała dziewczyna. – Będę gotowa.
- Na czas? – zapytał drocząc się.
- Na czas – obiecała.
- To do zobaczenia o 17:00, piękna – jego głos sprawiał, że po karku Iv przebiegały ciarki.
- Pa – pożegnała się i rozłączyła.
Wróciła do salonu. Razem z mamą i Adamem zamówili pizzę. Od śmierci taty Iwo w tym domu nie panowała taka atmosfera. Wszyscy się śmiali, rozmawiali i żartowali. Minęło ponad półtorej godziny i Iwona stwierdziła, że czas zacząć się szykować do wyjścia.
- Dzięki za pyszny obiad – uśmiechnęła się. – Idę się szykować i wychodzę, więc macie wieczór dla siebie. Cieszcie się nim, bo mało wam takich chwil „sam na sam” zostało – wystawiła język.
- A dokąd się wybierasz? – zapytała mama.
- Ee, jestem umówiona z Kylem, tym przystojniakiem.
- Oo, to zrób się na bóstwo – mrugnęła mama.
- Następna – mruknęła Iwo i wyszła do pokoju.
Zrzuciła z siebie spoconą sukienkę i resztę ubrań, po czym wzięła dosyć długi prysznic. Nie wiedziała jeszcze co ubrać, więc najpierw wysuszyła włosy. Po tym trwającym dwadzieścia minut zabiegu postanowiła wybrać ciuchy. Postawiła na szare rurki i czary top z nadrukiem i wyciętymi plecami. Z powrotem ruszyła do łazienki. Ubrała się i spojrzała na zegarek. 16:24. Zrobiła makijaż. Starała się bardziej niż zwykle zrobić równe kreski na powiekach i była zadowolona z efektu. Uprzątnęła jeszcze na toaletce i spojrzała w lustro. Uśmiechnęła się.

- Czy ten dzień może być jeszcze bardziej nieprzewidywalny? – zapytała sama siebie.

____________________________________________________________________________
Starałam się, naprawdę.
Miłego weekendu! x