poniedziałek, 14 lipca 2014

Rozdział 12

Wszyscy skosztowali spaghetti a potem zaczęli zajadać się pizzą. Mimo tego, że Natalie była tam przypadkowo i raczej nikt jej nie znał, a chłopcy nie mieli zbyt dużej styczności z mamą Iv i Adamem, a tym bardziej z Hannah i jej mężem to rozmowa się kleiła. Posiłkowi towarzyszyło dużo śmiechu. Każdemu dopisywał humor i nikt nie czuł się nieswojo.
Kolejne osoby kończyły jeść i kiedy Dan , po kolejnej dokładce, również odłożyć sztućce i z westchnieniem podziękował za danie, Adam zaprosił wszystkich do ogrodu.
- Zaraz do was dołączę – powiedziała Iwona.  – Posprzątam po kolacji.
- Pomogę ci – zaproponowała Natalie.
- Dziękuję – uśmiechnęła się Iv i razem zaczęły składać talerze oraz sztućce.
Iwo zabrała część naczyń do kuchni i zaczęła je wkładać do zmywarki. Po chwili dołączyła do niej koleżanka.
- Usiądź sobie, skończę to i ogarniemy resztę – rzekła dziewczyna.
- Ok – wzruszyła ramionami Natalie i usadowiła się na blacie. Klapnęła przed nią Daisy i zaczęła merdać ogonem. – Co słodziaku? Co byś chciała? – blondynka drapała sukę po szyi, po czym wstała i rzuciła jej kawałek pizzy do miski. – Masz słońce, wcinaj. – Uśmiechnęła się i spojrzała na Iwonę - Mogę zadać ci pytanie?
- Słucham?
- Jak to jest, że znasz chłopaków? – zapytała niepewnie.
- W zasadzie to poznałam ich przez przypadek jakiś tydzień temu. Moja przyjaciółka wyprawiała mi urodzinową imprezę-niespodziankę i zabrała ze sobą swojego kuzyna, którym okazał się być Dan. Kyle też był tam dzięki swojej kuzynce albo koleżance, nie pamiętam. Chłopcy jakimś cudem nie spotkali się na tej imprezie i nie wiedzieli, że obaj mnie znają, a ja nie miałam pojęcia, że oboje są w super znanym brytyjskim zespole. Spotykałam się z nimi na zmianę. Kilka dni po moich urodzinach Kyle w ramach randki zabrał mnie na ich koncert i tak okazało się, że Dan jest wokalistą ich zespołu. Szczerze, to dalej w to nie wierzę. To wszystko brzmi tak dziwnie i w ogóle – zaśmiała się Iwona i wzruszyła ramionami. – Chodź, dokończymy sprzątać i dołączymy do reszty.
Dziewczyny uwinęły się w 10 minut i kuchnia oraz salon lśniły czystością. Natalie uśmiechnęła się i razem z Iv ruszyły do ogrodu.
- No wreszcie – rzekł Adam.
- No wybacz, że sprzątanie tego syfu po was tyle nam zajęło – szturchnęła go lekko Iwo.
- Dobra, kochani, chodźmy i dajmy młodym czas dla siebie – rzekła mama i wstała. – Iwo, chodź na sekundę.
- O co chodzi? – zapytała dziewczyna gdy już była koło mamy.
- Masz zostać dziś na noc w domu, bo jutro około 12 będzie tu Megan. Jak chcesz to wszyscy mogą u nas spać – uśmiechnęła się, przytuliła córkę i wyszeptała jej na ucho – Swoją drogą, ten Kyle to dobra partia.
- Mamoo! – z niesmakiem krzyknęła dziewczyna. – Adam zabierz ją. Proooszę!
Kobieta mrugnęła do Iwony okiem i razem z mężem, Hannah oraz jej ukochanym udali się do środka.
- No to co? – Iv wskoczyła na kolana Kyle’a. – Mama powiedziała, że możecie tu spać.
- Ja nie chcę się narzucać, nie powinnam – wymigiwała się Natalie.
- Oj przestań! – skarciła ją Iwo. – Zostajesz – powiedziała głosem nieznoszącym sprzeciwu. – A wy chłopcy?
- Ja nie mam nic przeciwko, w ręcz przeciwnie – wymruczał Kyle i oplótł ręce wokół talii dziewczyny.
- Mi to obojętne, jeśli masz dla mnie coś dobrego – uśmiechnął się słodko Dan.
- Och, kto by się spodziewał – przewróciła oczami Iwona i wstała. – Nie wiem jakim cudem zachowujesz taką nienaganną figurę.
- Nie jem aż tak dużo – udał urażonego Smith. – Tak czy owak to zasługa mojego nienagannego metabolizmu – wystawił język.
Iv westchnęła z dezaprobatą i spojrzała na koleżankę.
- Nat, pomożesz mi?
- Pewnie – uśmiechnęła się i również wstała.
Iwo i Natalie poszły do kuchni.
- Otwórz tą szafkę na górze, przy oknie – powiedziała Iwo. – Wyjmij 3 paczki chipsów, 2 pudełka ciastek i wszystkie opakowania żelek jakie znajdziesz.
Kiedy koleżanka wyciągała słodycze, Iwona opróżniała lodówkę z piwa.
Dziewczyny zabrały do ogrodu tyle ile zdołały unieść. Wysypały całe jedzenie na stół i  usiadły na sofach.
- Żeeeeeeelki! – wykrzyknął Dan z entuzjazmem i rzucił się w stronę słodyczy, ale Iv zdążyła nakryć je swoim ciałem.
- Jeśli chcesz dostać chociaż jednego żelka to przynieś razem z Kylem resztę piwa z kuchni.
Chłopcy przynieśli napoje, a Iwo i Nat rozsiadły się wygodnie, otworzyły sobie piwo i pogrążyły się w rozmowie.
- Powiedz mi czemu akurat „Iwona”? – zapytała Natalie.
- Mam ukraińskie korzenie, więc rodzice chyba chcieli pozostawić we mnie chociaż namiastkę Ukrainy, tata zawsze kochał ten kraj – wzruszyła ramionami Iv.
- A Adam to twój ojciec? – zadała kolejne pytanie dziewczyna. – Oczywiście nie musisz odpowiadać.
- Nie, mój tata nie żyje – uśmiechnęła się smutno Iwona.
- Przykro mi – powiedziała Nat.
- A jak z tobą? – zmieniła temat Iwo. – Opowiedz coś o sobie.
- Moi rodzice mieszkają w Teksasie, ogólnie żyliśmy zawsze w Nowym Yorku, ale chyba im się znudziło. Nigdy nie miałam z nimi dobrych kontaktów, cały czas się kłóciliśmy, ogólnie byłam dla nich jednym, wielkim rozczarowaniem. Jak tylko skończyłam 18 lat wyprowadziłam się tutaj, do starszego brata. Poza nim miałam jeszcze siostrę, ale umarła gdy miała 3 lata z powodu ciężkiej choroby.
Iv zakryła usta dłońmi, a chłopcy, którzy wrócili kilka minut wcześniej, ucichli i spuścili głowy.
- Tak mi przykro – wydusiła z siebie dziewczyna.
- To było dawno temu, już się z tym uporałam – wzruszyła ramionami Natalie, ale pojedyncza łza spłynęła po jej policzku.
- Zmieńmy może temat – zaproponował Dan. – Dziewczyny, co jutro robicie?
- Do jakiejś 14:00 muszę być w domu, ale potem jestem wolna – rzekła Iwo.
- Ja nie mam planów – uśmiechnęła się Natalie.
- W takim razie o 14:30 porywamy was na koncert – powiedział Smith i rozsiadł się wygodnie. – Nasz koncert oczywiście.
- Co?! – Nat trysnęła entuzjazmem.
- Tak, w Santa Barbara – dorzucił Kyle.
- Natalie, oczywiście jeśli tylko chcesz i nie będziesz się czuła niekomfortowo.
- Pewnie, że jedzie! – krzyknęła Iwona. – Nawet nie ma innej opcji!
- Z chęcią z wami pojadę – uśmiechnęła się Natalie.
- Pamiętajcie, że zostajemy tam na noc, więc weźcie ze sobą niezbędne rzeczy – oznajmił Kyle.
- Tylko najpotrzebniejsze rzeczy, ok? – poruszał znacząco brwiami Dan. – Nie pół szafy.
- Nie musisz się martwić – rzekła zgryźliwie Iwo. – To na ciebie trzeba  czekać godzinami, żebyś mógł idealnie ułożyć swoje włosy i wybrać perfekcyjnie pasujący do okazji T-shirt.
- Nie czepiaj się – fuknął Smith. – Trzeba robić dobre wrażenie.
- Tak! Trafiła w Twój czuły punkt! – wrzasnął Kyle i zaczął się śmiać, podbiegł do Iwony i pocałował ją w usta. – Uwielbiam cię!
- Tak? Taki z ciebie przyjaciel? – Dan rzucił się na brązowookiego. – I co teraz? – pchał śmiejącego się Kyle’a w stronę basenu. – Przeproś mnie, frajerze.
- Nie ma takiej możliwości – wydusił z siebie chłopak.
- Ok – wzruszył ramionami Daniel i wepchnął przyjaciela do wody.
Kyle wynurzył się z wody i wrzasnął coś na umierającego ze śmiechu Smitha.
- Ty debilu! – nie przestawał denerwować się Kyle. – Nie mam ciuchów na przebranie.
Iwo obserwowała całą sytuację ze śmiechem. Gdy już uspokoiła oddech wstała i zakradła się do Dana.
- Bu – powiedziała mu do ucha i popchnęła go.
Daniel wpadł do wody i ledwo się wynurzył, bo Kyle zaczął go podtapiać. Chłopcy zaczęli się przepychać, chlapać itd. Dziewczyny stały na brzegu basenu
- Chodźcie do nas! – krzyknął Smith.
- Chyba śnisz – wzdrygnęła się Iwo.
Chłopcy podpłynęli do krawędzi i spróbowali wciągnąć Iv i Natalie. Iwona zdążyła odskoczyć, ale blondynka nie miała tyle szczęścia i wpadła do wody.
- Nieeee! – wykrzyknęła dziewczyna gdy już się wynurzyła. – Nie mam żadnych ciuchów na zmianę.
- Spokojnie – uspokoiła ją Iwo. – Dla każdego coś znajdę.
- Już te ciuchy są twoje – zrobiła grymas Nat. – Nie chcę na tobie żerować.
- Oj dobra, nie marudź już – machnęła ręką Iv i weszła do domu.
Dziewczyna weszła do łazienki, zabrała kilka ręczników i zaniosła je na basen.
- Zaraz wracam, idę wam znaleźć jakieś ciuchy – oświadczyła Iwona po czym udała się do swojego pokoju.
Otworzyła szafę i wyjęła 2 męskie koszulki, które kiedyś zabrała Colsonowi. Położyła je na łóżku i zaczęła szukać czegoś dla Natalie. Wybrała krótkie spodenki i czarno-zieloną koszulkę na ramiączkach z wycięciami pod pachami. Rzuciła je koło T-shirtów dla chłopaków i kucnęła przed szafką z bielizną.
Szukała bokserek dla Dana i Kyle’a, gdy poczuła oplatające ją wokół talii ramiona.
- Jezu – uśmiechnęła się dziewczyna. – Chcesz żebym dostała zawału?
- Czego szukasz? – wymruczał jej Simmons do ucha.
- Bokserek dla was - oznajmiła Iwo i znów zaczęła grzebać w szufladach. – Mam! – uniosła do góry swoje znalezisko w geście triumfu.
- Jeeej! – wiwatował chłopak i pocałował Iv w policzek.
- Przykro mi, ale chwilowo musicie się zadowolić szortami.
- Damy radę  - powiedział i wstał z podłogi.
- Nie! – Iwo wskazała na mokrą plamę na dywanie. – Zobacz co zrobiłeś!
- Przepraszam – Kyle udał smutnego.
- Dobra, spadaj do tej łazienki – machnęła ręką dziewczyna.- Na łóżku są koszulki, weź sobie jakąś.
Simmons skruszony wszedł do łazienki, a Iwona w tym czasie zaczęła szukać bielizny dla Natalie. Kiedy miała już wszystko ruszyła do drzwi. Przy schodach dogonił ją Kyle, który krzycząc jej imię przełożył ją sobie przez ramię i zaniósł ją z powrotem do jej pokoju. Rzucił ją na łóżko, pochylił się nad nią i uśmiechnął szeroko.
- Mam być zazdrosny? – szepnął jej do ucha i spotkał się z jej pytającym spojrzeniem.
- Co? – zapytała Iv.
- No wiesz, nie każda dziewczyna ma w swojej szafie męskie ciuchy – wzruszył brwiami.
- Aa, o to ci chodzi – wystawiła język dziewczyna.
- Więc? – pocałował ją delikatnie w usta.
- Nie musisz czuć się zagrożony, zapewniam – uśmiechnęła się Iwo.
- Cieszę się – pocałował ją po raz kolejny i usiadł. – Zastanawiałaś się już nad tym wyjazdem? Nie chcę naciskać, ale to w sumie za 3 dni itd…
- Wiem – westchnęła Iwona i spojrzała w sufit. – Rozważam wszystkie za i przeciw. Bardzo bym chciała, ale nie wiem sama…
- Więcej jest za czy przeciw? – uśmiechnął się Kyle.
- Na razie po równo.
- Słuchaj Iwo, naprawdę chciałbym spędzić z tobą jak najwięcej czasu – uśmiechnął się nieśmiało. – Nie chcę cię tu zostawić i wyjechać.
- Dobrze – odpowiedziała Iv.
- Co?
- Pojadę z wami – wzruszyła ramionami próbując udać obojętność.
- Taaak! – wykrzyknął Simmons i rzucił się na nią. – Dziękuję – pocałował ją namiętnie.
- Chłopcy nie będą mieli nic przeciwko? – zapytała kiedy chłopak oderwał od niej usta.
- Wręcz przeciwnie! Poparli mój pomysł w stu procentach – machnął ręką. – Wszyscy cię polubili.
- Ledwo mnie znają, jeszcze wszystko może się zmienić – wystawiła język Iwona. – Może tylko zgrywam taką miłą i skromną a tak naprawdę chcę się dobrać do waszej kasy i wybić się na was?
- Nie wierzę w to – pocałował ją w usta. – Jesteś zbyt szczera i urocza na przebiegłą jędzę. Poza tym nie da się ciebie nie lubić. Taka piękna i cudowna osoba od razu wzbudza zaufanie. Uwielbiam spędzać z tobą czas, nie wiem dlaczego, ale zawsze jak na ciebie patrzę to robi mi się ciepło na sercu.
- Ty też jesteś niczego sobie – wydęła wargi i spojrzała Kyle’owi w oczy. – A tak naprawdę to dziękuję, serio. Ja też kocham spędzać z tobą każdą chwilę.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę na ten miesiąc.
- Ja też, uwierz mi – Iv oparła głowę na jego ramieniu. – Miesiąc spędzony w towarzystwie samych facetów, nie wiem jak ja wytrzymam.
- No tak.. – zamyślił się chłopak. – Pogadam jutro z chłopakami i Dickiem, ale myślę, że nie będzie problemu jeśli weźmiesz jakąś dziewczynę dla towarzystwa.
- Byłoby super, ale ja żartowałam. Nie mam nic przeciwko waszemu towarzystwu.
- Wiem, ale na dłuższą metę lepiej żebyś miała jakąś koleżankę przy sobie – uśmiechnął się do niej słodko. – Kiedy będziemy mieli koncert albo próbę nie będziesz przecież siedziała sama, a po kilku naszych występach może ci się znudzić.
- W sumie masz rację – odpowiedziała mu swoim najpiękniejszym uśmiechem. – Jeśli będzie jakikolwiek problem to mów, ja się dostosuję.
- Ok – pocałował ją jeszcze raz i wstał z łóżka. – Jest jeszcze jedna sprawa.
- Słucham?
- Wiem, że to bardzo szybko i tak dalej, ale skoro jedziesz z nami to muszę wiedzieć. Co jest między nami? – zapytał nieśmiało. – To znaczy… Wiesz o co mi chodzi.
- To raczej dziewczyna powinna o to pytać – wystawiła język Iwona. – Myślę, że możemy to nazwać związkiem.
- Fani będą się dopytywać, dlatego też pytam tak szybko Więc nie będziesz miała nic przeciwko jeśli będę nazywać cię swoją dziewczyną?
- Skąd! – złapała chłopaka za dłoń. – Skończmy już ten temat, proszę. Czuję się jak w gimnazjum – zaśmiała się dziewczyna.
- Ja trochę też – Kyle również wybuchł śmiechem. – Jeśli fanki będą ci uprzykrzać życie to możesz mi o tym powiedzieć. Nie mam zbyt dużego wpływu na to wszystko, ale zrobię co w mojej mocy, żebyś czuła się ze mną jak najlepiej – rzekł i przytulił ją mocno.
- Poradzę sobie z nimi – odpowiedziała Iv i położyła swoją głowę na jego piersi.
- Dobra, chodźmy na dół. Pewnie już się nie mogą doczekać, żeby włożyć na siebie suche ciuchy – mrugnął chłopak.
- Daj mi je najpierw pozbierać – schyliła się i zaczęła składać na jedną kupę wszystko co upuściła.
Kyle wziął od Iwo ubrania i razem ruszyli na basen. Po cichu przeszli korytarzem i zbiegli po schodach. Kiedy dotarli na ogród zobaczyli Natalie i Dana siedzących bardzo blisko siebie. Okryci ręcznikami popijali piwo, rozmawiali i śmiali się. Nawet nie zauważyli, że Simmons i Iv do nich dołączyli.
- Tak, umierali z ciekawości dlaczego nas tak długo nie ma – zaśmiała się Iwona.
- Od kiedy ty jesteś taki wygadany, co? – Kyle zwrócił się do Dana i poruszył znacząco brwiami.
- Ta dziewczyna jest cudowna! – wykrzyknął Smith. – Słucha genialnej muzyki i ogląda świetne filmy. Nawet zna Twin Peaks, rozumiesz?!
- Ale chyba nie ma takiego fioła jak ty? – zaśmiał się Simmons. – Natalie, uciekaj puki możesz, bo on cię zaraz zaciągnie na ślubny kobierzec.
- Oj już nie przesadzaj – zarumienił się Daniel.
- Zaraz spłoszysz mu dziewczynę, a może to będzie miłość jego życia – Iwo szturchnęła Kyle’a. – Tak czy owak, macie tu ciuchy. Łazienka to drugie drzwi po prawej.
- Dzięki – powiedział Dan i poszedł się przebrać.
- Ja zaraz wracam, idę wstawić spodnie chłopaków do suszarki – rzekła Iwona i pobiegła do swojego pokoju.
Dziewczyna wrzuciła szybko ciuchy do urządzenia i zeszła z powrotem na ogród. Kyle siedział i gawędził z Nat. Iv cieszyła się, że koleżanka dobrze dogadywała się z chłopakami, mimo jej obsesji na punkcie ich zespołu.
- Cuchy będą suche za jakieś pół godziny – oświadczyła Iv, otworzyła sobie piwo i siadła koło Kyle’a.
Cała trójka pogrążyła się w rozmowie. Gdy Dan wrócił Natalie również poszła do łazienki, żeby się przebrać. Simmons spojrzał na swojego przyjaciela i poruszał znacząco brwiami.
- No co? – zapytał Daniel, zabrał paczkę żelków ze stołu i usiadł wygodnie w fotelu.
- Wpadła ci w oko, co? – brązowooki wystawił język.
- Daj już spokój – zarumienił się chłopak.
- Nie denerwuj się księżniczko – zaśmiał się Kyle -  po prostu dawno tak dobrze się z żadną dziewczyną nie dogadywałeś .
Smith spojrzał szybko na Iwonę. Ich spojrzenia się spotkały, ale on szybko odwrócił wzrok.
- Jest naprawdę w porządku, to tyle – wzruszył ramionami Dan. – Powiedz lepiej, czy gadałeś z Iv.
- Tak – uśmiechnął się Simmons. – Zgodziła się, pojedzie z nami.
- Dobrze to przemyślałaś? – spojrzał na nią Daniel. – Cały miesiąc z takimi debilami jak mi?
- Dam radę – posłała mu słodki uśmiech. – W razie czego zawsze mogę się wycofać.
- Nie będzie takiej potrzeby – przytulił ją do siebie Kyle i pocałował w głowę. – Nie zniechęcaj mi dziewczyny – zwrócił się do Dana.
 - Ja ją tylko uprzedzam – uniósł ręce do góry chłopak i uśmiechnął się.
Natalie weszła na ogród i zajęła miejsce koło Smitha.
- Daisy siedzi pod drzwiami, chciałam ją wypuścić ale wolałam zapytać – powiedziała dziewczyna.
- Przecież była na dworze – westchnęła Iwo i wstała. – No cóż, może chce się wybiegać.
- To ja idę z tobą – zaproponował Kyle. – Za niedługo wracamy – spojrzał na Dana i znów poruszał wymownie brwiami.
- Odwal się człowieku! – wydusił z siebie zakłopotany chłopak.
- Kyle, przestań już – zaśmiała się Iwona.
Nat patrzyła na śmiejących się Simmonsa i Iv oraz zmieszanego Simtha i nie za bardzo wiedziała o co chodzi, więc nawet się nie odezwała.
- Daisy, chodź – zawołała do psa Iwo i  zapięła jej smycz. – Idziemy.
Dziewczyna otworzyła drzwi i razem z Kylem ruszyli w stronę parku.
- Która jest godzina? – zapytał chłopak.
- Zaraz północ – odpowiedziała po tym jak wyjęła telefon z kieszeni. – Cholera.
- Co się stało?
- Zapomniałam, że umówiłam się jutro z Alice – wymamrotała Iv i otworzyła wiadomość od przyjaciółki.

O której jutro???? J
Al.


- Zanim wyjedziemy zdążycie się zobaczyć – wzruszył ramionami Simmons.
- Nie chodzi o to, jutro przyjeżdża do nas córka Adama, ma z nami zamieszkać itp – zaczęła tłumaczyć dziewczyna. – Mama chciała, żebym spędziła z nimi trochę czasu.
- Rozumiem, to spotkacie się kiedy indziej – przytulił Iwonę i zabrał od niej smycz. – Jutro jesteś moja.
- Tak – uśmiechnęła się Iwo, stanęła na palcach i cmoknęła chłopaka w usta.
Dziewczyna odblokowała telefon i wystukała SMSa do Alice.

Przepraszam Cię! Jutro nie dam rady. Córka Adama się wprowadza i chcą, żebym spędziła z nią trochę czasu.
Kocham xxxx

Iv


- Spuść ją, niech pobiega – rzuciła Iwona i schowała komórkę do kieszeni.
- Ok – odpowiedział Kyle i odpiął smycz.
Iwo zaczęła się bawić z Daisy, rzucać patyki, biegać itp. Po chwili spojrzała na Simmonsa, który stał i ją nagrywał.
- Co robisz? – zapytała zdziwiona.
- Chcę wrzucić do sieci jak moja dziewczyna bawi się z psem, którego przygarnęła właśnie ze schroniska – uśmiechnął się uroczo. – Mogę?
- Wtedy wszystko się zacznie – wymamrotała i podeszła do Kyle’a.
- Jeśli nie jesteś pewna możesz się wycofać – założył kosmyk jej włosów za ucho i posłał smutny uśmiech. – Nie będę miał ci tego za złe.
- Nie – pokręciła głową. – Chcę spróbować i wezmę na siebie wszystko co się z tym wiążę.
Simmons nic nie powiedział, tylko pocałował Iv mocno. Dziewczyna poczuła się tak samo jak przy ich pierwszych pocałunkach, kolana jej zmiękły, a w brzuchu poczuła motylki. Kiedy wreszcie oderwali od siebie swoje usta po prostu stali i patrzyli na siebie.
Kyle kliknął „wyślij” pod nagranym filmikiem i przytulił Iwo. Stali tak przez kilka minut ciesząc się swoją obecnością, czekając na reakcję świata.


__________________________________________________

2 miesiące?! 
Znów przepraszam, ale najpierw była masa nauki, potem praca itd. Dzisiaj się spięłam i powiedziałam, że skorzystam z dnia wolnego i dam radę w dniu urodzin Dana opublikować nowy rozdział, ale spóźniłam się jakieś 40 min :(.
Mam nadzieję, że mi wybaczycie takie masaaaaakryczne opóźnienie, jakiś niespecjalnie porywający rozdział i ewentualne błędy. Sprawdziłam z grubsza pisownię, ale na pewno masy rzeczy nie wychwyciłam, bo oczy to już mi się kleją.
Pozdrawiaaaam xxxx! 

Zostawiam wam taką perełkę ♥

środa, 14 maja 2014

Cześć!

Kochani moi! ;)
Mam pytanie, czy według Was powinnam coś może zmienić, albo ulepszyć na moim blogu? Chodzi mi zarówno o stronę wizualną jak i o samo opowiadanie. Chciałabym, żeby Wam się wygodnie czytało i żeby ogólnie było tu jak najmniej niedociągnięć. 
Jeśli macie jakieś pytania, to również z chęcią na nie odpowiem.
Pozdrawiam xx.  
+Jak podoba się nowy wygląd? 

poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział 11

Przepraszam za wszelkie ewentualne błędy, ale nie miałam czasu. Tylko przeleciałam cały tekst, więc pewnie czegoś nie wychwyciłam.Tak jak obiecałam, zrobiłam wszystko co w mojej mocy, żeby rozdział był wcześniej, więc o to jest. Mam nadzieję, że się Wam spodoba, chociaż ja osobiście jestem nim zawiedziona.Chciałabym Was też prosić o zostawianie komentarzy, bo bardzo chcę wiedzieć co jeszcze według Was powinnam zmienić lub poprawić.Cóż nie pozostaje mi nic innego jak życzyć miłej lektury i miłego tygodnia xxx. 

____________________________________________________________________

- To co, Iv? Jakieś plany na wieczór? – zapytał Colson i poruszył znacząco brwiami.
Jechali do domu Iwony i tańczyli do muzyki z radia. Dziewczyna cały czas głaskała Daisy i myślała o reakcji swojej mamy, gdy zobaczy ogromnego czworonoga w swoim domu. Cassie co chwilę wyginała ręce do tyłu, żeby tylko musnąć delikatną sierść psa.
- Obiecałam mamie, że zjem kolację z nią i Adamem – odpowiedziała wyrwana z zamyślenia i udała entuzjazm.
- Och, rozumiem. Chcieliśmy cię zabrać z Cassie do kina – uśmiechnął się i wzruszył ramionami.
- No cóż… Ale za to jutrzejsze popołudnie chętnie spędzę z waszą dwójką – rzuciła i uśmiechnęła się do szkraba siedzącego na siedzeniu pasażera. – Oczywiście jeśli tylko macie ochotę.
- Zadzwonię do ciebie jutro rano, bo nie wiem jak z chłopakami itp. – powiedział Colson.
- Ok – uśmiechnęła się Iv i znów całą swoją uwagę skupiła na Daisy.
Ciszę przerwał dzwonek telefonu, który odebrał chłopak i zaczął mówić coś o wyjściu na kolację itp., co przypomniało Iwonie, że miała napisać do Kyle’a. Wyjęła z kieszeni swoją komórkę i spojrzała na zegarek. 17:42. Wybrała numer Simmonsa i wystukała treść wiadomości:

Masz zaproszenie na kolację od mojej mamy. O 20:00 u nas w domu. Jak się na to zapatrujesz?

Iwo xxx

Kliknęła „Wyślij.” licząc na szybką odpowiedź. Miała nadzieję, że Kyle się zgodzi, bo chciała, żeby spędził trochę czasu z jej rodziną, a poza tym chciała też spędzić z nim jak najwięcej czasu przed tą trasą. Głaskając psa i czekając na wiadomość zaczęła wsłuchiwać się w rozmowę Colsona i Cassie.
Patrzyła na tą dziewczynkę i nie mogła się nadziwić jej urodzie. Jak na pięciolatkę była naprawdę bardzo mądra i przepiękna. Ciemna karnacja po mamie i wielkie brązowe oczy czyniły to dziecko nadzwyczaj uroczym. Lokowane, brązowe włosy jedynie dodawały uroku.
Po kilku chwilach telefon w rękach Iwony zawibrował. Odblokowała ekran i otworzyła SMSa

Randka z Twoją mamą brzmi obiecująco. Niestety nie zostawię Dana samego, a Will i Wood wyszli na miasto, więc my utkwiliśmy w apartamencie.
Przepraszam, słońce.

Kyle xxxxx

Iwo westchnęła  i z uśmiechem na twarzy odpisała chłopakowi.

Zbierz przyzwoitkę ze sobą, coś wymyślimy.
P.S. Przynieście swoje zdjęcia z autografami, bo chyba mam fankę w domu. ;-)

Iwo xx

Wysłała i po jakiejś minucie dostała opowiedź.

Ok! W takim razie do zobaczenia, piękna. (Dan mówi cześć.)

Kyle xx

Zaśmiała się, bo wyobraziła sobie Daniela, który z głupią miną macha na powitanie i ogólnie zachowuje się jak przedszkolak. Wystukała tylko „Ok.” i schowała telefon z powrotem do kieszeni.
- Zaraz będziemy – rzucił Colson i odwrócił głowę do tyłu. - Czemu się nie odzywasz?
- Zamyśliłam się – wzruszyła ramionami Iv.
- Ciociu, kiedy znowu cię zobaczę? – zapytała Cassie, gdy podjechali pod dom dziewczyny.
- Możesz do mnie wpaść kiedy tylko będziesz chciała. Zawsze znajdę dla ciebie czas – uśmiechnęła się Iwo i wychyliła do przodu, żeby pożegnać dziewczynkę. – Do zobaczenia, kochanie.
Cassie mocno się przytuliła i wyszeptała na ucho, że będzie tęsknić.  Iwona otworzyła drzwi, delikatnie wypchnęła Daisy i sama mozolnie wygrzebała się z samochodu. Z ulgą się rozciągnęła, nogi miała całe zdrętwiałe od wielkiego psiska, które leżało jej na kolanach przez blisko 40 minut.
- To cześć – Colson stanął przed dziewczyną i przytulił ją na pożegnanie. – Pamiętaj o tej pizzy, musisz mi wszystko opowiedzieć.
- Tak, tak – uśmiechnęła się Iv. – Pa, Colson.
Chłopak zapakował się z powrotem do auta i machając, odjechał razem z Cassie do domu.
Iwo kucnęła przed Daisy i zaczęła ją głaskać po pysku.
-Witaj w domu, mam nadzieje, że moja mama nas nie oskóruje – wymamrotała, a pies szturchnął ją swoim mokrym nosem. – No to chodźmy.
Pociągnęła smycz i ruszyła w stronę drzwi. Nacisnęła klamkę z wahaniem.
- Mamo! – krzyknęła stojąc w progu.
- Jestem w kuchni! – odpowiedziała kobieta.
- Chodź tu, proszę – zawołała Iv i poczuła lekki stres.
- Już idę! – powiedziała mama i po chwili wyjrzała zza kuchennych drzwi. – Co to?!
- Daisy – odrzekła dziewczyna z uśmiechem na twarzy i wzruszyła ramionami.
Kobieta stała przez chwilę w korytarzu a jej twarz nie zdradzała żadnej emocji.
- Ok, a co ona tu robi? – zapytała spokojnie.
- Nowy członek rodziny – rzuciła Iwo, kucnęła przy psie i zaczęła gładzić go po całym ciele. – Piękna jest, co?
- Słucham? Żartujesz, prawda? – niedowierzała mama.
- To była miłość od pierwszego wejrzenia. Ocaliłam ją, przygarnęłam ze schroniska – zaczęła mówić dziewczyna patrząc z czułością na psa.
Kobieta podeszła do suczki i również przed nią kucnęła, patrzyła na nią chwilę i uśmiechnęła się.
- Jest piękna, masz rację – przyznała. – Cóż, teraz już nie ma wyjścia, psina zostanie z nami – westchnęła.
- Dziękuję! – Iwona uścisnęła mamę. – Jutro z samego rana pójdę do zoologicznego  po jakieś miski, szampon i inne rzeczy – powiedziała i spojrzała na Daisy. – Słyszałaś, malutka? Zostajesz z nami!
Suczka zamerdała ogonem i zaczęła muskać pyskiem Iwo oraz jej mamę.
- Ja wracam do gotowania, muszę dokończyć kolację – zakomunikowała kobieta i ruszyła do kuchni.
- A właśnie, z Kylem będzie Dan, ok? – zapytała dziewczyna.
- Mówisz mi to, kiedy już wszystko jest gotowe, tak? – westchnęła mama. – Masz szczęście, że zrobiłam więcej spaghetti – po tych słowach wyszła.
- Chodź, Daisy – Iv odpięła smycz, wprowadziła psa do domu i zamknęła za sobą drzwi.
Pies zaczął chodzić po pokojach i ogólnie biegać w tą i z powrotem, Iwona patrzyła na to z szerokim uśmiechem. Cały czas patrząc na swojego pupila weszła za mamą do kuchni.
- Pomóc ci w czymś? – zapytała.
- Nie trzeba, już prawie wszystko gotowe – odpowiedziała kobieta. – Lepiej przejdź się do sklepu i kup Daisy jakieś jedzenie, bo nie mamy nic, co można by jej dać.
- Ok, kupić ci coś? – spojrzała na mamę.
- Wszystko mam, dzięki – pokręciła głową.
Iv przytaknęła i wyszła na korytarz, założyła skórzaną kurtkę, przewiesiła przez ramię torebkę i cmoknęła kilka razy na psa.
- Chodź! – zawołała.
Czworonóg podszedł do niej niepewnym krokiem. Dziewczyna ponownie przypięła smycz do obroży i wyprowadziła psisko na zewnątrz. Wyjęła z kieszeni telefon, podłączyła do niego słuchawki i włączyła Arctic Monkeys. Szła i kiwała głową w rytmie muzyki i podśpiewywała sobie pod nosem.
Kiedy doszła do sklepu, przywiązała do jakiegoś słupa smycz Daisy i pogłaskała ją po głowie. Wzięła małą paczkę jedzenia dla psa i butelkę wody mineralnej. Podeszła do kasy i westchnęła, gdy zobaczyła dosyć sporą kolejkę. Nagle poczuła wibrację w kieszeni, więc wyjęła telefon z kieszeni i spojrzała na wyświetlacz, otworzyła wiadomość od Alice.

Musimy się spotkać! Tęskniiiiiię!

Al.

Uśmiechnęła się i odpisała przyjaciółce.

No to może jutro? Śniadanie?

Iwo xxx

Zablokowała telefon i podniosła głowę. Ostatnia osoba, która przed nią stała właśnie płaciła za zakupy, więc Iwona już wyjęła portfel, żeby jak najszybciej opuścić sklep. Kasjerka zeskanowała wodę i karmę, dziewczyna zapłaciła, zabrała resztę i wyszła.
Wrzuciła do torby jedzenie dla Daisy, otworzyła napój i pochłonęła cały w kila chwil. Wyrzuciła butelkę do kosza, odwiązała smycz i razem z psem ruszyła do domu. Nadal słuchała muzyki i zamyślona, tanecznym krokiem z zamkniętymi chwilami oczami szła do przodu.
Nagle wpadła na kogoś, wyjęła słuchawki z uszu i spojrzała na osobę, którą staranowała. Przed Iv stała śliczna, wysoka dziewczyna o blond włosach. Ze zrezygnowaniem wypisanym na twarzy patrzyła na swoją bluzkę, która cała była oblana kawą.
- O mój boże! Przepraszam najmocniej – powiedziała Iwo i zakryła dłońmi usta.
- Nic się nie stało – westchnęła dziewczyna. – To tylko kawa, chyba się spierze.
- Naprawdę mi przykro, ale ze mnie łamaga – Iwona nadal przepraszała.
- Serio, to nic, takie rzeczy się zdarzają, prawda? – uśmiechnęła się nieznajoma.
- Daleko mieszkasz? – zapytała Iv.
- Kawałek drogi stąd.
- To zapraszam do mnie, ogarniesz się itd. – zaproponowała ze zmieszaniem.
- Nie, dam radę, dzięki – machnęła ręką dziewczyna.
- Pozwól mi się jakoś zrehabilitować – uśmiechnęła się zachęcająco Iwo.
- Ok, dzięki- odpowiedziała również z uśmiechem.
- Naprawdę nie ma za co, to w końcu ja cię oblałam, nie?
- Taa… - wzruszyła ramionami. – Tak przy okazji, mam na imię Natalie.
- Ja Iwo, miło mi.
- A co to za ślicznotka? – kucnęła przed psem Natalie i zaczęła go głaskać.
- Daisy, dziś przygarnęłam ją ze schroniska – rzekła z uśmiechem Iwona.
- Cudna – powiedziała i wstała. – No to w drogę, prowadź.
Dziewczyny zaczęły iść  mozolnie w stronę domu. Okazało się, że Natalie jest naprawdę w porządku  i mimo faktu, że chwilę wcześniej została oblana kawą była bardzo miła i widać było, że nie żywiła urazy.
Po kilku minutach były już na miejscu. Iv otworzyła drzwi, spuściła psa i wpuściła do środka Natalie.
- Mamo, już jestem! – krzyknęła i zdjęła kurtkę. – Chodź, dam Ci jakąś bluzkę – zwróciła się do koleżanki, na co ta odpowiedziała skinieniem głowy.
W pokoju Iwo znalazła jakiś top z nadrukiem i podała go poszkodowanej.
- Jeśli chcesz wziąć prysznic, czy coś, to nie ma sprawy – uśmiechnęła się życzliwie.
- Nie, dziękuję – Natalie wzięła bluzkę i spojrzała na Iwo. – Powiedz mi tylko, gdzie mogę się przebrać.
Iwona zaprowadziła ją do łazienki i podeszła do szafy, żeby wybrać jakieś świeże ubrania na kolację. Postawiła na koronkową bluzkę i kloszowaną spódniczkę ze skórki, do tego wyjęła z pudełka czarne koturny. Ułożyła rzeczy na łóżku, żeby upewnić się, że będą pasować. Poczekała chwilę i kiedy Natalie opuściła łazienkę sama poszła się przebrać, poprawić makijaż i ułożyć włosy.
Wyszła do pokoju po 10 minutach i podeszła do toaletki, żeby znaleźć swoje ulubione kolczyki w kształcie kulki.
- To ja chyba już pójdę – powiedziała Natalie, wstała i zaczęła zbierać swoje rzeczy.
- Nie przesadzaj, śpieszy ci się gdzieś? – spojrzała na nią Iwo.
- Niby nie, ale wychodzisz gdzieś, albo ktoś odwiedzi ciebie, więc nie będę ci przeszkadzała – machnęła ręką i uśmiechnęła się dziewczyna.
- Nie będziesz przeszkadzała! Przebrałam się na kolację – wzruszyła ramionami. – Poza tym moja mama i tak cię nie wypuści, więc chcesz czy nie, zostaniesz u mnie na kolację.
- No dobra, mam nadzieję, że to na pewno nie problem.
- Absolutnie  - pokręciła głową Iwo. – Będzie mi bardzo miło. Zostaw tu torebkę i chodźmy na dół – kiwnęła na łóżko, wyjęła ze swojej torby telefon i jedzenia dla psa, po czym obie ruszyły do kuchni.
- Swoją drogą bardzo ładna ta bluzka, chyba ci ją zawinę – rzekła Natalie.
- A bierz ją sobie, rzadko ją ubieram – zaśmiała się Iwona.
- Oj, żebyś nie żałowała swoich słów – odpowiedziała dziewczyna i wystawiła język.
- Mamo, to jest Natalie – wskazała na dziewczynę. – Oblałam ją kawą i zaproponowałam jej kolację w ramach przeprosin.
- Ok, nie ma problemu. Miło cię poznać, Natalie – uśmiechnęła się kobieta.
- Panią też – odpowiedziała z uśmiechem dziewczyna.
-  A ty masz szczęście, córko, że zawsze robię więcej jedzenia – spojrzała na Iwo.
- Jesteś najlepsza – pocałowała mamę dziewczyna. – Daisy, chodź! – krzyknęła, wyjęła z szafki miskę i nasypała do niej jedzenie. – Masz, słońce – pogłaskała psa, który wszedł do kuchni.
- Siadaj sobie Natalie – Iv wskazała na krzesło.
- Dzięki – rzekła i zajęła miejsce przy stole.
– Mamo, a gdzie jest Adam? – spojrzała na kobietę i usiadła na blacie.
- Powinien być za chwilę, pojechał kilka godzin temu po jakieś rzeczy do Hannah – odrzekła i wróciła do mieszania sosu.
- Ok – wzruszyła ramionami i spojrzała na zegarek, nie mogła się doczekać przyjazdu Kyle’a i Dana. 19:40.
Na myśl o jej chłopaku na twarz mimowolnie wstąpił uśmiech. Chciała go widzieć jak najczęściej i jak najdłużej. Dawno nie czuła potrzeby przebywania w czyimś towarzystwie tak bardzo. Mimo tego, że znali się w sumie od niedawna, to ciężko jej było wytrzymać dnia bez Kyle’a, nawet wymiana SMSów sprawiała, że humor od razu jej się poprawiał. Przypomniało jej się, że za kilka dni chłopaki muszą wyjechać, a ona dalej nie wiedziała, czy jechać z nimi. Postanowiła zostawić rozmyślania na ten temat na później, żeby nie psuć sobie wieczoru.
- Natalie, a gdzie ty w ogóle mieszkasz? – przerwała ciszę mama.
- Ee, w sumie to w centrum, kawałek drogi stąd – odpowiedziała dziewczyna.
- To po kolacji możesz u nas zostać, jeśli chcesz – spojrzała na nią kobieta.
- Nie, nie, ale dziękuję – pokręciła głową. -  Nie chcę państwu przeszkadzać, a poza tym muszę zająć się rano bratem, bo mama idzie do pracy. Zamówię taksówkę sobie taksówkę.
- W takim razie ktoś cię odwiezie, nie będziesz się ciągała taksówkami – uśmiechnęła się mama.
- Ja cię odwiozę, nie ma problemu – wtrąciła się Iv.
- Dzięki – odpowiedziała z uśmiechem Natalie.
Dzwonek do drzwi i szczekanie psa przerwało rozmowę. Iwona od razu zeskoczyła z blatu i poszła otworzyć.
- Heej – pierwszy podszedł do niej Dan i zamknął ją w żelaznym uścisku.
- Cześć – odpowiedziała i zaśmiała się. – Puść już, bo mnie udusisz.
- Ok – wypuścił ją z ramion i uśmiechnął się w ten uroczy sposób.
- Witam, słońce – podbiegł do niej Kyle, objął ją w talii i złożył na jej ustach namiętny pocałunek. – Tęskniłem.
- Rzeczywiście, bo tak długo się nie widzieliśmy – wystawiła język.
- No cóż, chciałbym mieć cię przy sobie cały czas, więc nawet te kilka godzin mi się dłużyło – wyszeptał jej do ucha i pocałował w czoło.
- Dan, zapraszam do kuchni – Iwo uśmiechnęła się do chłopaka.
- Ok! – odpowiedział  i pobiegł niczym sarenka we wskazane miejsce. – Czuję piękne zapachy! – zachwycał się, przekroczył próg i gdy zobaczył śmiejącą się mamę Iwony zmieszał się. – Dobry wieczór – przywitał się i spojrzał w podłogę.
- Dan, ty to robisz dobre wrażenie – klepnął przyjaciela po plecach Kyle. – Dobry wieczór, proszę pani. Miło panią widzieć – uśmiechnął się zyczliwie.
- Mamo, to jest Dan  – wskazała na Smitha stojącego jak jakaś niezdara. - Kyle’a już znasz  - spojrzała na zmieszaną i zaskoczoną dziewczyę, która siedziała na krześle z otwartą buzią. - A to jest Natalie, chłopcy – wskazała na koleżankę.
- Miło cię poznać – uśmiechnął się do niej Simmons.
- Tak, miło cię poznać – zawtórował mu Dan, spojrzał na nią szybko, posłał nieśmiały uśmiech i wrócił do podziwiania podłogi.
- Was też bardzo miło poznać – wydukała Natalie. – Czy wy, czy wy jesteście z Bastille?!
- Tak – odpowiedział Daniel.
- Chyba mamy tu fankę! – zaśmiał się Kyle.
- Uwielbiam waszą muzykę! – zachwycała się dziewczyna.
- Cóż cieszymy się bardzo – odpowiedział Simmons.
- Mogę zrobić sobie z wami zdjęcie? – poprosiła już nie krzycząc.
- Pewnie – uśmiechnął się Dan, a Kyle przytaknął.
- Daj telefon, ja zrobię zdjęcie – rzekła Iv.
Ustawili się do zdjęcia, chłopcy po boku, a Natalia z dziką radością na twarzy po śroku.
- Uśmiech! – wykrzyknęła.
Sfotografowała ich i oddała telefon dziewczynie. Była tak szczęśliwa, że spotkała swoich idoli. Od razu wstawiła zdjęcie na każdy możliwy portal, w sumie to nic w tym dziwnego. Każdy by się tak pewnie zachował, dlatego Iwo nie podeszła do tego krytycznie, wręcz przeciwnie.
Natalie i chłopcy rozmawiali, a mama gotowała. Iwona nalała sobie wody, oparła się o lodówkę i zaczęła sączyć napój. Kolejny dzwonek do drzwi i ponowne szczekanie psa wyrwały Iv z zamyślenia. Dziewczyna poszła otworzyć i w drzwiach zobaczyła Adama i stojących za nią Hannah z mężem.
- Mama się wkurzy – zaśmiała się Iwo.
- Dlaczego? – zapytał zaniepokojony Adam.
- Bo nie starczy jedzenia, mamy już 3 gości – odpowiedziała.
- O cholera – jęknął. – No cóż, jakoś damy radę.
Cała czwórka stanęła przed drzwiami kuchni, mama spojrzała na nich i wzniosła ręce do góry.
- No nie! Czy tak trudno wysłać SMSa, żeby powiadomić, że ktoś kogoś zabiera! – zaczęła marudzić kobieta.
- Przepraszam, kochanie – Adam podszedł do niej i objął ją w pasie.
- Nie starczy nam jedzenia – spojrzała na garnki.
- To co? Ja zadzwonię do pizzerii? – zaproponowała Iwo.
- Nie ma innego wyjścia – uśmiechnął się Adam.
- To zaprowadź wszystkich do jadalni, a ja zamówię – zakomunikowała.
- To chodźcie wszyscy za mną – machnął ręką na 5 gości, którzy gęsiego za nim ruszyli.
- Mamo nie przejmuj się, nałóż to co zrobiłaś, domówimy pizzę i tyle – wzruszyła ramionami Iv i wyjęła z kieszeni telefon.
Iwona i mama postawiły przed każdym z minimalną ilością spaghetti „na spróbowanie” oraz 4 ogromne pizze.
- No to smacznego! – powiedziała mama. – Częstujcie się.